sobota, 3 października 2015

POCZĄTKI CHRZEŚCIJAŃSTWA - UJĘCIE SYNTETYCZNE


Czy zauważyliście, że na każde, zadane jakiemukolwiek księdzu, pytanie dotyczące budzących wątpliwości kwestii otrzymujecie odpowiedź, ale nigdy nie jest to odpowiedź satysfakcjonująca? Jest tak, gdyż odpowiedzi na podstawowe pytania i wątpliwości dotyczące chrześcijaństwa stanowią największe tajemnice Kościoła. Wśród nich największą, najgłębiej skrywaną i najmocniej bronioną jest fakt, że ktoś taki jak Jezus nigdy nie istniał. Nie było zatem żadnej matki Jezusa, żaden bóg nie musiał się trudzić, aby doprowadzić do jego poczęcia. Nigdy też nie miało miejsca choćby jedno z tych "zdarzeń", o których opowiadają pętający się w sutannach po świecie głosiciele "prawdy". Zapytacie zatem skąd się to wszystko wzięło, jakim cudem powstała religia, która pretenduje do roli jedynej najprawdziwszej? Tego wszystkiego dowiecie się z tego tekstu. Przy okazji zwróćcie uwagę na jedną prawidłowość: aby udowodnić jedno kłamstwo Kościół musiał stworzyć tysiące, dziesiątki, setki tysięcy rzekomych "dowodów", a kościelni pisarze musieli napisać tysiące książek wydanych w milionach egzemplarzy. Do obalenia tego kłamstwa wystarczy to jedno, niewielkie syntetyczne opracowanie. Opowiada ono o tym jak i kiedy powstało chrześcijaństwo. Opowiada o największym oszustwie ery nowożytnej - oszustwie, z którego wygodnie i dostatnio na koszt wyznawców żyją setki tysięcy darmozjadów w sutannach.

Zgodnie z oficjalną chrześcijańską narracją początki tej religii datuje się na okres zawarty w pierwszej połowie I wieku naszej ery, a głównym bohaterem wszystkich zdarzeń, w następstwie których religia ta powstała, miał być niejaki Jezus z Nazaretu. Pomijając kwestię istnienia lub nieistnienia Jezusa pojawia się zasadniczy problem: z jakiego on był Nazaretu? Taka miejscowość, ani większa, ani mniejsza, ani całkiem malutka, zarówno w "czasach" owego Jezusa, jak też w okresie poprzedzającem jego rzekomą działalność, ani też później nie istniała. Nie było Nazaretu ani w Judei, ani też w bliższej czy dalszej okolicy. Teraz Nazaret jest, ale jest to miasto, w którym pierwsze osadnictwo pojawiło się w kilka wieków po śmierci rzekomego Jezusa, a zostało wzniesione wyłącznie w celu potwierdzenia zamieszczonych w ewangeliach historyjek. Usłużni wobec Kościoła pseudoarcheolodzy mimo to znajdują "artefakty" mające potwierdzać istnienie osady Nazaret, choć jest to niemożliwe choćby z tej przyczyny, że w tym miejscu znajdował się... cmentarz żydowski, a Żydzi nigdy nie osiedlali się tam, gdzie grzebali swoich zmarłych. Od tej zasady nie ma żadnego odstępstwa, a im bardziej chrześcijanie upierają się przy swoich racjach, tym bardziej wydają się groteskowi w swoim uporczywym pozostawaniu w sferze kłamstw i zmyśleń. Skąd jednak wzięła się owa nazwa Nazaret? Najbardziej prawdopodobnym jest, że wywodzi ona swoje źródło od nazwy sekty jaka działała w judaizmie - nazarejczyków. Prawdopodobnie autor (lub autorzy o ile było ich więcej) ewangelii, w których owa nazwa jest podana słyszał o nazarejczykach i uznał, że wywodzi się ona od nazwy jakiejś miejscowości. Takie rozumowanie było oczywistym błędem, ale w czasie, gdy ewangelie były spisywane nikt tego nie umiał skorygować i tak już pozostało, że nie tylko Jezusa wymyślono, ale też nazwę miasta, w którym rzekomo się wychowywał.
A właśnie... jak to było w owym Jezusem - istniał naprawdę, czy nie? Odpowiedź brzmi jasno: nie istniał. Ale zanim tę kwestię omówię, muszę dodać kilka informacji, które pozwolą Czytelnikowi zrozumieć mechanizmy, które doprowadziły do zaistnienia nowej religii. Wszak zawsze jest coś na początku, tak było i tym razem. Wszystko o czym piszę zdarzylo się z woli jednego człowieka - cesarza rzymskiego o imieniu Konstantyn. To on, w latach 312-325, doprowadził do powstania kultu Jezusa. Dzisiaj nie wiemy, czy sam wszystko wymyślił, czy może wymyślili to wykonawcy jego woli, ale faktem jest, że to on ostatecznie postanowił, że kult Jezusa zastąpi kult boga Słońca Mitry, a przy okazji, choć kilkadziesiat lat później, wszystkie inne, istniejące w Cesarstwie kulty, w tym także  judaizm. Należy zaznaczyć, że Konstantyn jako cesarz był zwierzchnikiem wszystkich wierzeń i w związku z tym posiadał uprawnienia do podejmowania takich decyzji, tym bardziej, że sam był uznawany za boga.
Co jednak legło u podstaw owej decyzji Konstantyna? Co spowodowało, że w ogóle podjął się wysiłku grzebania w religijnej materii? Nie ma w tej mierze żadnych źródeł, a zatem można tylko przypuszczać, że miał on na względzie realizację własnych, dokładnie sprecyzowanych celów politycznych. Wśród nich na pierwszy plan wybija się chęć zwalczania judaizmu i wszystkiego co żydowskie, gdyż dostępne źródła historyczne wyraźnie wskazują, że Konstantyn był zaciekłym antysemitą. Poza tym cesarzem kierowała także potrzeba posiadania sprawnego i skutecznego narzędzia inwigilacji poddanych, ale nie wszystkich - nie interesowała go ani biedota, ani niewolnicy, gdyż miał na uwadze głównie oficerów armii, a także bogatych obywateli Cesarstwa. Źródła kościelne podają, że zamysłem Konstantyna była reforma chrześcijaństwa. Nic z tych rzeczy, gdyż żadne chrześcijaństwo wcześniej nie istniało. Powiem więcej: nie istniało chrześcijaństwo także bezpośrednio po roku 325, a to co wtedy powstało było tylko i wyłącznie kultem Jezusa utworzonym na bazie kultu Mitry.
Jak wyżej wspomniałem Konstantyn przede wszystkim chciał uzyskać uzasadnienie do eksterminacji Żydów, a poza tym potrzebował narzędzia do inwigilacji swoich poddanych. I na takich fundamentach zbudowano diabelski plan, do którego wykorzystano wspomniany wyżej kult boga Słońca o imieniu Mitra. W owym kulcie imię Mitra zastąpiono imieniem Jezus, w biografii bóstwa wprowadzono zmiany lokujące go w Judei, wprowadzono też kilka innych kosmetycznych zmian, aby uprawdopodobnić opowieść o Jezusie-Żydzie, a wszystko inne (łącznie z cudami) żywcem przepisano z dotychczasowych opowieści o Mitrze. Należy dodać, że kult Mitry, to tylko jedno z wielu powtórzeń kultu Horusa, który przed pięcioma tysiącami lat wymyślili starożytni Egipcjanie. Pamiętać trzeba także, że pierwsza wersja "nauk" o Jezusie różniła się od obecnej, bo następcy dawnych kapłanów Mitry ochoczo zaczęli ją udoskonalać, a ich wysiłek skierowany był głównie w takim kierunku, aby w niepamięć usunąć wszystko, co mogłoby wiązać kult Jezusa, znany dzisiaj jako chrześcijaństwo, z jego prawdziwym twórcą czyli cesarzem Konstantynem oraz korzeniami sięgającymi kultu Mitry. Ale, choć pracowali nad tym siedemnaście wieków, ich wysiłek poszedł na marne - mleko się rozlało i wiedza o prawdziwych początkach chrześcijaństwa właśnie idzie w świat. W co zatem wierzą chrześcijanie? Wygląda na to, że oddają pokłony Horusowi liczącemu sobie dziś ponad 50 wieków. A co się dzieje z chrześcijaństwem? Ano, dzieje się - zgodnie z wolą Konstantyna nadal pozostaje najbardziej żydożerczą religią świata.

28 komentarzy:

  1. Źle się czyta taką ścianę tekstu.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest wiedza - wiedzę zawsze źle się czyta. Ale durniem pozostaje ten, który nie potrafi pokonać własnej niechęci do poznawania nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marek Dąbrowski masz rację , co ma do tego"ściana tekstu",a wiedza nie warta?

      Usuń
  3. Fajnie byłoby zobaczyć jakieś źródła... bo jak na razie to jest tylko kwestia wiary, w sensie czy uwierzę w to co tu napisałeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie.Tekst nie podparty żadnym dokumentem źródłowym tak się ma do prawdy jak Tora do Biblii chrześcijańskiej włącznie z Koranem.

      Usuń
    2. I co jeszcze argo? Nie wstydź się własnej twarzy i nazwiska. Ale, przede wszystkim, zabierz głos merytorycznie, bo posługiwanie się wytartymi kościelnymi głupotami w stylu jaki wyżej zaprezentowałeś/łaś już nie daje efektu. Lepiej od razu otwarcie napisz, że nie masz ani jednego kontrargumentu na przedstawioną przeze mnie interpretację dziejów. Chrześcijaństwo już nie jest do obrony. Podobnie islam i wszystkie inne religie. Rzecz tylko w tym, aby ludzie tylko nieco zmądrzeli, aby ukrócić złą robotę takich "nauczycieli" jak ty.

      Usuń
  4. Ucz się historii. To w niej znajdziesz potwierdzenie zdarzeń, które opisałem. Nie ma w tym tekście nic, co należałoby przyjmowac "na wiarę". Wiara, to domena darmozjadów w sutannach - ja poddałem analizie historyczne fakty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zrozum mnie źle, nie twierdzę, że to wszystko co napisałeś to nieprawda. Wręcz przeciwnie, chciałbym aby nią była. Po prostu jeśli chcesz być wiarygodny musisz się bardziej postarać. Takich co mówią i piszą o takich "faktach" nie stosując się do pewnych naukowych reguł jest bardzo wielu. Niestety można ich nazwać co najwyżej bajkopisarzami albo fantastami i o ironio w tej chwili kwalifikujesz się do tej kategorii w szeregu razem z kościołem ;) Życzę powodzenia z następnymi tekstami!

    OdpowiedzUsuń
  6. Krzysztofie... Nie żartuj sobie ze mnie. Przez pół wieku szukałem dowodów na istnienie Jezusa. To, co tutaj zamieściłem jest efektem owych poszukiwań, gdyż okazało się, że nie istnieją dowody na istnienie Jezusa, natomiast istnieją dowody na jego nieistnienie. Ale nie jest moim zadaniem dowodzenie tej prawdy - ja ją tylko przedstawiłem jako tezę, moją tezę. Jak do tej pory nikt tej tezy nie obalił. Jest to jednak możliwe, ale pod jednym warunkiem, że istnieje choćby jeden materialny dowód na istnienie chrzescijaństwa przed 312 rokiem. Ja już wiem, że taki dowód nie istnieje i wiem z jakiego powodu (po prostu nie może być dowodu na istnienie czegoś, co jest oszustwem). A zatem... o jakiej staranności piszesz? Czego więcej oczekujesz? Jeśli coś jest prawdziwe, to prawdziwe jest obiektywnie i nie potrzebuje żadnych dodatkowych zabiegów, aby stało się jeszcze bardziej prawdziwe... Jedyne do czego namawiam, to do samodzielnego szukania odpowiedzi. Wiem, że skoro ja je znalazłem, jest to możliwe w przypadku każdego, kto takie poszukiwania podejmie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dołączam się do TWOJEJ TEZY - też szukałam i NIC!! a kto chce niech zacznie czytać -źródła są nawet w siciach materiału co nie miara ,ale widzę ,że wszyscy chca aby podać wszystko jak na patelni! trochę własnej inicjatywy -szukajcie ,a znajdziecie!!!

      Usuń
  7. Panie Marku, gratuluję syntezy. Lista przypisów byłaby dłuższa od samego tekstu. Jedna korekta: Dżizas pochodził od Nazorejczyków - plemienia nożowników. Kiedyś o tym czytałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba niewiele Pan zrozumiał. Jezus od nikogo nie pochodził, bo... nigdy nie istniał. To postać fikcyjna. Takie imię nadano bóstwu Słońca (przed zmianą bóstwo to nosiło imię Mitra) wyłącznie dlatego, aby przy pomocy prostych manipulacji psychologicznych, skierować gniew żołdaków rzymskich przeciwko Żydom (według znowelizowanej opowieści Żydzi stali się winni śmierci bóstwa i z tego tytułu usprawiedliwiona była ich eksterminacja).

      Usuń
  8. Mam nadzieję, iż to prawdą jest. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musi Pan mieć nadziei - może Pan mieć pewność. Przez pół wieku szukałem choćby jednego dowodu na istnienie historycznego Jezusa, lub choćby istnienie tzw. wczesnego chrzescijaństwa. Jedyne co znalazłem, to fałszerstwa i błędne interpretacje faktów a także dowody na kościelne kłamstwa i prostackie zmyślenia. Już wiem, że moja teoria jest nie do obalenia, bo historia chrześcijaństwa zaczyna się dokładnie w 325 roku powstaniem kultu Jezusa. Kościelni "historycy" już nie podejmują ze mną żadnej dyskusji mając nadzieję, że temat sam zniknie. Ale on nie znika, a wręcz lawinowo rośnie liczba tych, którzy go kontynuują i rozwijają.

      Usuń
  9. Pozwoliłam sobie udostępnic ten tekst.Zawsze wiedziałam już jako dziecko,ze ta cała religia to jeden wielki chłam.Dlatego mama zawsze gorzej mnie traktowała bo nie uznawałam tych bzdur,którymi kościół karmi swoich wyznawców.Jako dziecko(a były to lata70-80 ubiegłego wieku)nie chciałam uczyć się tego przedmiotu i nie przywiązywałam wagi do nauki tego czegoś,to zawsze obrywałam od mamy bo klecha się skarżył ,że jestem bezbożnicą i nie słucham nauk,że śpie na religi.Ja miałam i mam to gdzieś.Sama jestem matką i swoim dziecią powtarzam wiara to każdego kto wierzy jest jego sprawa,chcecie to wierzcie wasza rzecz to,że ja mam takie a nie inne poglądy to moja sprawa.Prosze sobie wyobrazić,że przy składaniu oświadczenia w szkole czy dziecko będzie uczęszczało na lekcje religii czy etyki,ja składam,że etyki i moje dziecko nie uczeszcza na lekcje etyki bo nie mają nauczyciela do takiego przedmiotu.Więc dzieciak mam zajęcia z religii.Co ciekawsze okazuje się,że tylko ja się wyłamuje i nie zgadzam sie aby religia była przedmiotym w szkole.Dużo osób nie chce ale nikt nie chce sie narazić proboszczowi a teraz za tego rzadu to mogę zapomieć ale i tak się nie poddam,nie ja .Wchodze tam gdzie mnie nie chcą i wisi mi to czy to się komuś podoba czy nie.Wyrażam głośno swoje niezadowolenie i ludzie nie akceptuja tego a przede wszystkim moich poglądów-nawet rodzina .POprostu jestem czarną owcą w mojej rodzinie i wisi mi to,najwazniejsze mąż i dzieci są po mojej stronie.POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowna Pani... Pięknie dziękuję za udostępnienie mojego tekstu. Zależy mi na tym, aby dotarł do mozliwie szerokiego grona czytelników. Tekst ten, jak i cała moja aktualna wiedza na ten temat jest wynikiem pięćdziesięcioletnich poszukiwań. Szukałem dowodów potwierdzających istnienie Jezusa, a znalazłem dowody na to, że zarówno ta postać, jak też cała, nadbudowana na niej religia, jest zwykłym kłamstwem służącym ekonomicznej eksploatacji ludzi przez kastę darmozjadów. Zawarta w tym tekście prawda, oparta na historycznych faktach i dowodach musi dotrzeć możliwie szeroko i dlatego wdzięczny jestem za każdy sposób jej rozpowszechniania. Pozdrawiam i życzę Pani i Pani Rodzinie wszelkiej pomyślności.

      Usuń
  10. Dołączam się do przedmówców. Brakuje przypisów lub odnośników do źródeł.
    Ja również czytałem o wielu powiązaniach i analogiach postaci Jezusa z postacią Mitry (można u postaci Jezusa zauważyć również zapożyczenia z religii hellenistycznych - postać Heraklesa).

    Mała uwaga: Proszę nie atakować ludzi, którzy w dobrej wierze sugerują Panu (zakładam, że to nie jest problem) dodanie informacji o źródłach. Tak jak w przypadku każdej pracy naukowej, lub pretendującej do takiej, nie wystarczy napisać "Zawarta w tym tekście prawda, oparta na historycznych faktach i dowodach" albo "To, co tutaj zamieściłem jest efektem owych poszukiwań, gdyż okazało się, że nie istnieją dowody na istnienie Jezusa, natomiast istnieją dowody na jego nieistnienie."
    W kwestii nawiązań do Mitry zresztą jakoś sobie poradzę ale jako zaciekłego wroga antysemityzmu kryjącego się pod różnymi postaciami (w dzisiejszych czasach przyobleczonego w antysyjonizm i propalestyńskość) bardzo chciałbym poczytać coś więcej w kwestii antysemityzmu Konstantyna - teza brzmi ciekawie i jest warta osobnego wpisu, nie znam jednak źródeł, które mogłyby to potwierdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dexter Repulsive...
      1. To jest tekst syntetyczny, a zatem znajdują się w nim jedynie informacje podstawowe. Np. nie piszę co było między Horusem, a Mitrą gdyż (poza imionami bóstw) niewiele się zmieniało. Dopiero kult Jezusa spowodował istotna zmianę polegajacą na "uczłowieczeniu" bóstwa, które wcześniej było uosobieniem zjawiska przyrodniczego.
      2. To co zawarte jest w tym tekście oparte jest na faktach historycznych. Każdy czytelnik może wpisać w wyszukiwarce hasło i sięgnąć do dostępnej w internecie wiedzy, którą bardziej dociekliwi mogą dodatkowo potwierdzić w najpoważniejszych książnicach. Wystarczy zatem, ze wpisze Pan hasło "antysemityzm Konstantyna Wielkiego", a tak pożądane informacje niemal natychmiast znajdą sie w zasięgu wzroku.
      3. Jeśli moje wypowiedzi uznawane są za atak, to informuję, że w tej kwestii nie mogę nic poradzić - tak przekazuję posiadana wiedzę. Jeśli komuś mój styl nie odpowiada, to niechaj pozostanie głupcem. Skoro mógł nim być durniem do tej pory, to i nadal głupota nie będzie mu szkodziła.
      4. To nie jest praca o charakterze naukowym. To, że zawarte w niej uwagi i wnioski wynikają z naukowej dociekliwości autora jest tylko jedną z jej cech. To nie jest też praca, której zadaniem jest odpowiedź na wszystkie pytania. Ta praca jest wyłącznie drogowskazem. Od niej zacznie się pisanie nowej, pozbawionej chrześcijańskiego fałszu, historii nowożytnej. Z uwagi na stan zdrowia i wiek ja tej historii nie napiszę.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Skoro to jest tekst syntetyczny, proszę o kolejny tekst, kompilację źródeł. Choćby tych które udowadniają że postać Jezusa rzeczywiście pojawiła się dopiero w 325r.
      Choć najwcześniejsze w pełni zachowane wersje czterech ewangelii pochodzą z czwartego wieku co wspierałoby tą tezę, to pozostaje jeszcze kwestia zachowanych ich fragmentów, oraz cytatów z tych dzieł przytaczanych przez różnych autorów przed tą datą.

      Cytując za wikipedią:
      Estimates for the dates when the canonical gospel accounts were written vary significantly; and the evidence for any of the dates is scanty. Because the earliest surviving complete copies of the gospels date to the 4th century and because only fragments and quotations exist before that, scholars use higher criticism to propose likely ranges of dates for the original gospel autographs. Scholars variously assess the majority (though not the consensus[32]) view as follows:

      Mark: c. 68–73,[33] c. 65–70.[34]
      Matthew: c. 70–100,[33] c. 80–85.[34]
      Luke: c. 80–100, with most arguing for somewhere around 85,[33] c. 80–85.[34]
      John: c. 90–100,[34] c. 90–110,[35] The majority view is that it was written in stages, so there was no one date of composition.

      Widać że wszystkie estymacje plasują się w pierwszym wieku.
      Czy wszystkie te fragmenty, cytaty i ich datowania uważasz za fałszerstwa?

      Usuń
    3. Jedynym "źródłem" mówiącym o tym, że postać Jezusa (oczywiście literacka, a nie historyczna gdyż ta nigdy nie istniała) pojawiła się w roku 325 jest tekst, który Pan komentuje, a którego ja jestem autorem. Pozostałe Pana uwagi są bezprzedmiotowe, oparte na źródłach o wątpliwej wartosci poznawczej. Problem z owymi "źródłami" polega na tym, że cudownym trafem nie zachowało się żadne w wersji orginalnej, datowanej na okres przed rokiem 325. I na koniec: powoływanie cytatów z ewangelii, które powstały na początku IV wieku na kanwie tekstów mitrejskich uważam za nietakt - te teksty, jako źrodła wiedzy o czymkolwiek, są niewiarygodne. To tak, jakby chciał Pan dowodzić istnienia krasnoludków w oparciu o bajkę napisaną przez Marię Konopnicką. Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Pretenduje pan do naukowości, jednocześnie przyjmując postawę fanatyka, udającego, że dowody zaprzeczające jego tezom nie istnieją, bądź, gdy ich istnieniu nie da się zaprzeczyć, uznając je arbitralnie za fałszywe. Żaden z poważnych historyków, nie tylko "kościelnych" (cokolwiek to znaczy), nie zaprzecza historyczności Jezusa. Jego istnienie jest udokumentowane lepiej niż kogokolwiek innego z tej epoki i tego regionu. Wzmianki o nim są u Tacyta (ok. 55–120) w Rocznikach 15,14, u Swetoniusza (ok. 69–130), u Józefa Flawiusza. Twierdzenie, że nie istnieją materialne dowody istnienia chrześcijaństwa sprzed 325 to istne horrendum, tragiczne nieuctwo całkowicie dyskwalifikujące autora z jakiejkolwiek racjonalnej dyskusji. Dowodów tych są tysiące, poda je panu każdy średnio ogarnięty student historii czy archeologii. Poczynając od tekstów ewangelii i przeróżnych apokryfów (kilkanaście najstarszych manuskryptów jest datowanych na II w. n.e., 2 pochodzą z I w. n.e.), zachowane świątynie (np. w Dura Europos w Syrii, o 100 lat starsza niż Konstantyn), setki świadectw ówczesnych historyków, głównie rzymskich, z okresu prześladowań (poczynając od Tacyta, opisującego prześladowanie chrześcijan przez Nerona, I w. n.e.), wybitni teolodzy chrześcijańscy z pierwszych trzech stuleci i pozostałe po nich dzieła (Ireneusz z Lyonu, Hipolit Rzymski, Klemens Aleksandryjski, Orygenes itd.), setki znalezisk archeologicznych (groby, freski, mozaiki, płaskorzeźby, m. in. w rzymskich katakumbach z II i II w. n.e.).

      Usuń
    5. antynieuk... Podejmę z Panem dyskusję, ale pod warunkiem, że wystąpi Pan pod własnym nazwiskiem. Dość mam wymiany poglądów z pseudoznawcami, a tym bardziej takimi, którzy posługują się "dowodami" od lat uznawanymi za fałszerstwa.

      Usuń
  11. Natknęłam się przypadkowo na pański tekst i nie ukrywam, że mnie to zaciekawiło. Od dawna wiem, że historia chrześcijaństwa jest zafałszowana. Gdyby nie była, to Kościół nie ścigałby heretyków i nie stworzyłby Indeksu Ksiąg Zakazanych (na którym, o paradoksie, znajdowała się nawet Biblia). Wystarczy zresztą przypomnieć sobie stosunkowo niedawną histerię wokół "Kodu Leonarda da Vinci" Dana Browna czy nie przyjmowaniu do wiadomości faktów o Całunie Turyńskim (do dziś pamiętam, jak ksiądz na religii w liceum usiłował nam wmówić, że całun przetrwał kilka pożarów, co uczyniło datowanie metodą C14 niewiarygodnym i stąd ten XIII wiek, ale relikwia jest oczywiście prawdziwa...). Ale nie ukrywam, że pańska teza mnie zaskoczyła - w sensie nie spodziewałam się, że historia może być AŻ TAK zafałszowana. Czy wobec tego postać chociażby Pawła z Tarsu także jest zmyślona? A co z prześladowaniami chrześcijan za Nerona czy Dioklecjana? Świętych męczenników mogli sobie historycy chrześcijańscy wymyślić (nawet KK ostatnimi czasy wykreślił niektórych świętych z kalendarza, bo się okazało, że nigdy ich nie było...), ale o prześladowaniach chrześcijan przez Nerona pisał także Tacyt, który chrześcijaninem nie był, a żył dwa wieki przed Konstantynem. Proszę oczywiście nie traktować tego jako ataku, raczej chęć pogłębienia wiedzy. Cóż, też będę wołać o źródła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szanowna Pani...
    To, co Pani przeczytała jest wynikiem moich przemyśleń po niemal półwieczu poszukiwań dowodów na istnienie historycznego Jezusa. podczas tych poszukiwań także natrafiałem na owe świadectwa, o których Pani napisała, ale w przypadku każdego z nich okazywało się, że dokument źródłowy, który miał być owym niepodważalnym dowodem, zawsze pochodził z okresu późniejszego niż początek IV wieku. Po prostu: nie istnieje ani jeden dowód na istnienie czegokolwiek co możnaby określić mianem chrześcijaństwa lub wczesnego chrześcijaństwa, pochodzący z okresu poprzedzajacego lata 312-325, a wszystkie rzekome dowody powstały w wiekach późniejszych. Nie są to zatem żadne dowody, a nawet z absolutną pewnością stwierdzam, że są to zwykłe fałszerstwa, kłamstwa tworzone na potrzeby nowej, kształtującej się, religii niekiedy tak ordynarne jak tzw.
    Donacja Konstantyna. Takim podstawowym kłamstwem jest wiązanie chrześcijaństwa ze Starym Testamentem i judaizmem. Jest do oczywiste oszustwo, gdyż powstanie kultu Jezusa (a dokładniej przekształcenie kultu Mitry w kult Jezusa) z pewnością nastąpiło w okresie 312-325 czego dowodzi fakt natychmiastowego zniknięcia kultu Mitry majacego w Cesarstwie Rzymskim wielowiekową tradycję i rownie nagłe (dokładnie w tym samym czasie) pojawienie się kultu Jezusa. Myślę, że w kolejnych tekstach szerzej omówię to zagadnienie, ale mam też nadzieję, że historycy nabiorą odwagi i przystąpią do badań dotyczących zagadnień, o których tutaj piszę.
    Co zaś do źródeł... Szanowna Pani... Po raz enty powtórzę, że te źródła posiada Pani w zasięgu ręki - to są powszechnie znane fakty historyczne. Moje ustalenia i stwierdzenia są PIERWSZYMI i nikt przede mną nigdzie nie napisał tego wszystkiego, co napisałem ja. A zatem do jakich jeszcze źródeł chce Pani być skierowana? Jeśli chodzi o temat tego opracowania źródłem jestem JA i tylko JA (chyba, że istnieje ktoś jeszcze o kim po prostu nie wiem).

    OdpowiedzUsuń
  13. Szanowny Panie,
    trafiłem tutaj przypadkiem. Tekst bardzo przypadł mi do gustu i podzielam Pańskie zdanie, jednakże chciałbym zgłębić temat. Mógłby Pan podać tytuły książek, w których można dowiedzieć się więcej, lub chociaż wiarygodne strony internetowe?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałem tego opracowania, aby przypadało do gustu. Powstało, gdyż chciałem przekazać wyniki moich własnych przemyśleń i analiz. Jest to synteza, tzn. wyłącznie wnioski pozbawione części dowodowej, ale dowody dostępne są każdemu z nas - i mnie i Tobie i komukolwiek innemu, kogo ten temat zainteresuje i zechce szukać. Napisałem o tym w komentarzu z 14 kwietnia, ktory znajduje się nieco wyżej.
      Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że tekst ten burzy dotychczasowy porządek wielu rzeczy, że od nowa trzeba będzie napisać historię nowożytną - oczywiście, o ile okaże się niepodważalny. Ja już wiem, że zawartych w nim tez nie sposób podważyć, gdyż nie ma ani jednego dowodu potwierdzającego chrześcijańskie kłamstwa i zmyślenia, zaś bieg zdarzeń historycznych dokładnie odpowiada przedstawionym przeze mnie. A zatem nie pytaj mnie o dowody - obal moje tezy jeśli potrafisz, udowodnij, że nie mam racji. Tylko nie czyń tego w tak naiwny sposób jak jeden z kościelnych historyków, któremu na koniec dyskusji pozostał tylko jeden argument: "przecież miliony wyznawców nie mogą się mylić!". Nad takimi "naukowymi" argumentami można jedynie z zadumą się pochylić i pomilczeć.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Najstarszą wzmianką o Jezusie, pochodzącą z około 70 roku ne. jest list Mara Bar-Serapiona. Jakiś czas po 70 roku n.e.

    Tacyt, w Rocznikach (Annales), roku 115, omawiając prześladowania chrześcijan za cesarza Nerona podaje: Atoli ani pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn, albo ofiar błagalnych na rzecz bogów nie ustępowała hańbiąca pogłoska, lecz wierzono, że pożar [Rzymu] był nakazany. Aby więc ją usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników (Annales, 15, 44).

    Google + Wiki cos nie do konca Pan sprawdził te braki dowodow sprzed 325 r.

    pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę zatem sprawdzić kiedy sporządzony został najstarszy dokument, w którym padły te - rzekomo pochodzące od Tacyta - słowa. Bez sprawdzenia u źródła podam z pamięci, że najwcześniej z VII-VIII wieku, a może nawet później. A ja jeszcze raz powtarzam: nie ma żadnego, absolutnie żadnego dowodu pochodzącego sprzed roku 312. Chrześcijanie rzeczywiście włożyli sporo wysiłku w wyprodukowanie tych wszystkich falsyfikatów, ale nie zmieniło to w niczym faktu, że są to najzwyklejsze fałszerstwa. Podobnie rzecz sie ma z tymi wszystkimi listami, wspominkami itp, gdzie mechanizm oszustwa jest niezwykle prosty, ale (co widać także w Pana przypadku) skuteczny: rzekomej prawdziwości czegoś, co rzekomo miało powstać np. w II wieku, "dowodzi" tekst powstały np. w XIII wieku. A zatem... zanim ponownie zarzuci mi Pan brak staranności proszę dokładnie przeanalizować dostępny materiał, bo taki mechanizm funkcjonuje w 100% "dowodów".

      Usuń